Festiwale, festiwale whisky; jest ich coraz więcej w Polsce, ale swój własny standard wyznacza Festiwal Whisky w Jastrzębiej Górze.

Po pierwsze – był pierwszy. Po drugie – jest nad morzem i jakimś cudem zawsze jest wówczas pogoda (ok, w ciągu dwóch ostatnich edycji, bo na tychże byliśmy, o wcześniejsze nie pytam), po trzecie jest w plenerze, co daje rozmach, oddech, no i zawsze nad owym morzem można przycupnąć i pomoczyć chociaż nogi.

W tym roku, back to back, wróciliśmy do JG. I powiem od razu – w tym roku chodziło nam o ludzi. Tak, to czysty truizm, bo podobnie było przy kwietniowym Poznań Whisky Show, ale ta ekipa blogerowa, entuzjastów whisky, wystawców i zacnych autorytetów jest coraz bardziej scalona. Strasznie się moja micha cieszy, jak widzę te zazwyczaj 😉 roześmiane mordki whiskowe. I każdy jest inny, inaczej ciekawy, ma coś innego do powiedzenia w temacie whisky, czy jakimkolwiek innym. I do tych ludzi dochodzą kolejni, kolejne frakcje się łączą. Budujące.

Tych ludzi, dzięki którym festiwal jest właśnie fantastyczną zabawą, wymienimy na końcu, aby na starcie nie było takowej litanii.

Atmosfera festiwalu w JG nie sprzyja kontemplacji i wnikliwej analizie organoleptycznej znalezionych rarytasów, a takie oczywiście się tu znajduje. Bo taka jest formuła. Jest głośno, gorąco (szczególnie w namiocie), jest wiele ludzi przypadkowych i nastawionych na mocne spożycie. Wprowadzone z zamiarem bycia antidotum na owe nadmierne spożycie kupony na darmowe whisky, zadziałały wręcz odwrotnie, jako przewodnik po whisky za friko. I były takie pielgrzymki.

Ale zostawmy. Kto szuka ten znajdzie. Stoisk było jeszcze więcej niż w poprzednim roku. Stoiska dużych koncernów bourbonowych, szkockich jak Grant’s & GlenfiddichGlenmorangie & Ardbeg, czy Bacardi miały dodatkowe atrakcje, często interaktywne (fun!). Na co drugim stoisku można było się “ratować” drinkami i fajnie – taka formuła.

Koncerty rewelacja – Kuba Sienkiewicz i nasz ulubiony mądry wariat Tymon Tymański. Afterparty Jamesona – zaskakująco świetne.

Mnóstwo Masterclass (ja byłem na Old Pulteney z fantastycznie zaangażowanym Łukaszem Dynowiakiem, naszym człowiekiem TAM) i bezpłatne prelekcje – kto chciał się czegoś nauczyć, miał taką pełną możliwość.

Duży plus – czas. Festiwal był otwarty “od rana do wieczora”. Był zatem czas by dotrzeć niemal wszędzie, co i tak się nigdy nie udaje, bo zawsze jest tak, że są stoiska, gdzie się zacumuje na dłużej. Sztuka wyboru mimo wszystko w cenie.

Duży minus – brak darmowej wody, o losie. I smycze, które nie dają rady utrzymać kieliszka w pozycji pionowej. Sądziłem, że po trzech edycjach będzie to ogarnięte. Nie było.

Każdy z przybywających na ten właśnie festiwal w Jastrzębiej Górze, czy każdy inny festiwal whisky, ma własny cel. Dla nas była to zabawa, spotkanie z coraz bardziej znanymi znajomymi i poznanie nowych. No ale jednak – koniec końców – jesteśmy tu również – dla WHISKY! Nie zamierzam tu opisywać poszczególnych “znalezionych” pozycji, ale oto moja/ nasza lista the best of Festiwal Whisky Jastrzębia Góra 2017 (kolejność – w zasadzie – chronologiczna):

  • Grant’s 12 YO 1968 – i cała największa na świecie kolekcja “Grantów” Szymona Witkowskiego. Szacun. A do tego jeszcze ziomal 😉
  • Tamnavulin 25 YO z serii The Stillman’s Dram (to wygaszona seria, należąca niegdyś do Whyte & Mackay i tworzona na bazie destylarni do nich należących, jak Dalmore, Jura, Tullibardine, Tamnavullin właśnie, Fettercairn oraz Invergordon. Ta pozycja destylowana w 1966 roku, butelkowana w 1991. Nie tylko dla mnie jedna z gwiazd festiwalu. Pozdrowienia dla Best Whisky Market, które otworzyło mi kolejną szafę do Narnii. Tylko czerpać;
  • Balblair 1997 (butelkowany w 2017) – single cask specjalnie dla Pinot (!) – 48,5% – mocna rzecz i świetna;
  • Old Pulteney 1990 Vintage z beczek po Laphroaig… lightly peated, super (Old Pulteney 1989 było najlepszą whisky wg WWA w 2016 roku, ta jest ponoć lepsza:-);
  • anCnoc 24 YO – jedna z moich, naszych ulubionych, mniej znanych destylarni, underdog, który ma swój image i profil;
  • The Octave Collection od Duncan Taylor – sesja w fajnym gronie, prowadzona w jeszcze fajniejszy sposób przez Adama – whisky leżakowana pierwotnie w beczkach typu hogshead, zostaje przelana do beczek dużo mniejszych typu Octave po sherry (szybsza interakcja z drewnem, czyli i dojrzewanie) – 88 butelek z takich beczek – Glenallachie, Craigellachie i Bunnahabhain, wszystkie z 2008 roku – najbardziej nieoczywista i zaskakująca Craigellachie;
  • Kavalan Solist Amontillado, Kavalan Solist Fino, Kavalan Solist Peaty Cask – bez komentarza, niebiosa się nad nami uchyliły…;
  • Dailuaine 34 YO z Diageo Special Releases 2015 – po zeszłorocznym przeglądzie DSR jestem fanem tej serii i nie ma tu słabych rzeczy – jest albo dobrze, albo bardzo dobrze – tu bardzo;
  • Black Bull 21 YO – genialny blend Duncan Taylor’a – 50/50 grain i malt;
  • Mortlach 1991 (butelkowany w 2017) – mega sprawa, prywatne zapasy Fergusa Simpson‘a – zaszczyt, cask strenght, 57,0%, refill sherry, bajka;
  • Lucullan Glen Keith 21 YO (1996 – 2017). Marka premium Stilnovisti. Brawo, bo zasługująca na bycie premium; pozdrowienia dla Ewy;
  • Inchmurrin 2003 (butelkowany w 2017) – single cask 54,7%, finiszowany w beczkach po słodkim winie Sauternes. Trzymamy kciuki za Artura i jego niezależny projekt, tym bardziej, że próbka świetna, no ale mała słabość do Sauternes jest;
  • Bruichladdich – coś mnie wzięło na sesję tej destylarni w Best Whisky Market – no tak, nauka przede wszystkim 😉 – i zapewne materiały pod przyszły artykuł. Znów seria The Stillman’s Dram 25 YO, jedna z serii Valinch (dostępne tylko na miejscu w destylarni), inne ;-), no i zabrana również do domu próbka podstawowej 10 YO, tyle że z roku 1987 – do badań ;-). pozdrawiamy Jurka z BWM;
  • Benromach 2003 i 2001, czyli prywatna MC u Janka; single cask, o mocy beczki, tygrysy machają ogonami oraz
  • Benromach 35 YO.. masterpiece, Agnieszka oniemiała 😉

To tylko taka krótka lista 😉 nowości dla nas. “Dla przypomnienia” zawsze warto było wrócić do Aberlour A’Bunadh batch no. 57, pięknego Mannochmore 25 YO z DSR’2016, czy japońskiej Nikka All Malt (jeden z faworytów Agnieszki).

Bagaż próbek do domu niezbyt obfity, ale za to naprawdę zacny – wspomniany “stary” Bruichladdich 10 YO, Scapa 1975 od SMWS (butelkowana w 1985), Glen Grant 40 YO (!!) od Gordon & MacPhail oraz tak jest w końcu.. KARUIZAWA Noh 15 YO – Tomek, sam wiesz ;-).

Na zakończenie pozdrowimy i wymienimy (na bank kogoś pominiemy) – Tomka i Szymona z Whisky Team, Tomka z Bow-Tie, Mateusza, rzecz jasna Agnieszkę Kiss Me Whisky z nieocenionym Kamilem, Artura z Loży Dżentelmenów, Łukasza i Gabrielę z Aqua Vitae, Grześka i Daniela z Whisky My Wife, nowo poznanych Łukasza z Lukloveswhisky, czy Kamila z Lubię Whisky.

Wystawcy, jako osobna kategoria to zawsze, podkreślam zawsze Adam z Pinota, razem z Fergus’em, Janek z An.Ka, Sebastian z Diageo, Szymon z Simon says Whisky (tym razem Diageo), Ewa ze Stilnovisti i oczywiście Jurek z Best Whisky Market..

Autorytety, może już i znajomi 😉 czyli Charles MacLean, Jarosław Urban, Łukasz Dynowiak, Franchi Ferla.

Tymon Tymański. Osobna kategoria.

I Ci, których nie pamiętamy lub imion nie pamiętamy. Zobaczymy się wkrótce;-).

A już na pewno zobaczymy się za rok na Festiwalu whisky Jastrzębia Góra 2018.

 

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *