Próbka 40-letniego Glen Grant‘a od Gordon & MacPhail czekała cierpliwie na swoją kolej niemal rok. Musiałem znaleźć pretekst w postaci artykułu o destylarni Glen Grant, aby po nią sięgnąć w celach ostatecznych. Na razie tylko próba powonienia i mogę pisać dalej ;-).

Destylarnia Glen Grant została założona przez braci Grant’ów w 1840 roku – Johna i Jamesa. Przedsiębiorczy bracia, pracujący wcześniej w Aberlour i Dandelaith, postanowili pójść na swoje i uruchomili destylarnię Drumbain, która wkrótce została przemianowana na Glen Grant (dosyć egocentrycznie – Dolina Grantów). W 1864 zmarł John, a w 1872 James, wówczas schedę przejął syn tego drugiego, James junior, zwany Majorem. Ciekawa postać, podróżnik, wynalazca, trudna osobowość, ale i właściwy człowiek, na właściwym miejscu.

Z jednych afrykańskich podróży wrócił z sierotą, Biawa Makalanga, który został jego kamerdynerem, służył jako żołnierz w I Wojnie Światowej, a także bronił, jako bramkarz w drużynie Rothes Victoria. Biawa żył około 80-lat (bo daty urodzin nigdy nie ustalono) i zmarł w Rothes w 1972 roku. Ponoć duch Biawy Makalangi zjawił się w 1978 roku w destylarni …Glenrothes. Dlaczego nie w Glen Grant? – to już zupełnie inna opowieść ;-).

W 1897 roku Major Grant zbudował drugą destylarnię – Glen Grant 2. Wkrótce jednak wybuchł kryzys, związany z bankructwem braci Pattison i działalność GG 2 została wstrzymana. W 1965 produkcję wznowiono, a w 1977 roku destylarnia została przemianowana na Caperdonich. Choć destylarnia była niemal kopią oryginalnej Glen Grant, charakter produkowanej whisky był inny niż starszej siostry. Destylarnia nie miała szczęścia i została zamknięta w 2002 roku przez ówczesnych właścicieli Pernod Ricard. W 2011 roku została zrównana z ziemią, jedna para alembików wzbogaciła belgijską destylarnię Owl, a druga ma służyć w planowanej Falkirk Distillery. Dzisiaj “Caper”, choć nie ma takich fanów i estymy (również cenowej), jak Port Ellen, czy Brora, jest uznawana za utracony skarb ze Speyside.

Major Grant zarządzał destylarnią przez niemal 60 lat. Oczywiście nie tylko uganiał się za wielkimi zwierzami z Afryki, czy Azji, ale miał decydujący wpływ na sposób produkcji, układ i kształt alembików oraz innych urządzeń do produkcji whisky. Jako pierwszy z branży rozprowadzał swoją whisky w wersji single malt, choć termin ten nie był jeszcze w obiegu. Pozostawił po sobie także piękne wiktoriańskie ogrody, pełne egzotycznej roślinności.

Przeżywszy własne dzieci, Major oddał destylarnię w ręce swojego wnuka Douglasa Mackessack‘a. W 1953 J.&J. Grant połączyła się z George & J.G. Smith, tworząc Glenlivet & Glen Grant Distillers. Dwadzieścia lat później do tej dwójki dołączyła destylarnia Longmorn, tworząc wspólnie The Glenlivet Distillers.

W 1961 włoski przedsiębiorca Armando Giovinetti, podczas podróży po Szkocji dotarł do destylarni Glen Grant. Whisky z destylarni Douglasa Mackessack’a tak bardzo zasmakowała Armando, że zaczął ją importować do Włoch, a obydwu panów połączyła długoletnia przyjaźń. Zaczęło się od pięćdziesięciu skrzynek, a doprowadziło do sytuacji, że Glen Grant po dziś jest najlepiej sprzedającą się whisky single malt we Włoszech, a Glen Grant 5 YO degustowana przy każdej okazji i dostępna tylko tam. Podczas wypadu do Wenecji z nieodległej Słowenii, trafiliśmy przypadkiem na fantastyczny bar Bacarando i tam oprócz różnorakich rarytasów, znajdowała się niezrównana 5-latka. Jaka świeżość.

To w latach 60-tych i 70-tych pojawiło się kilku innych pionierów whisky single malt we Włoszech, którzy propagowali ten nieoczywisty dla swoich rodaków trunek: Giorgio D’Ambrosio i Bar Metrò w Mediolanie, Edoardo Giaccone i Whiskyteca nad jeziorem Garda, importerzy i bottlerzy, jak Silvano Samaroli, Rino Mainardi (Silver Seal, Sestante), czy Nadi Fiori (Intertrade, High Spirits). Większość z nich, oprócz Samaroli, który nawiązał kontakt z Cadenhead, współpracowała z Gordon & MacPhail, a firma ta prowadzona wówczas przez Georgea Urquhart‘a, również była bardzo mocno związana z destylarnią Glen Grant.

To dzięki Gordon & MacPhail próbowałem najstarsze do tej pory whisky – podczas Poznań Whisky Show 2017. Była to 66-letnia Glen Grant oczywiście, destylowana w 1948 roku, butelkowana w 2018. Co wówczas przeżyłem – kieruję do relacji z festiwalu, bo był to przyznam odlot, a może bardziej lewitacja ;-). Na marginesie dodam, że tego samego dnia próbowałem 55-letniego GG z 1958…Niezły to był dzień. Z kolei 40-latkę Glen Grant zdobyłem podczas Festiwalu Whisky w Jastrzębiej Górze 2017. Trzeba bywać na festiwalach!

Glen Grant 40 Years Old Gordon & MacPhail:

Nos: bardzo cytrusowy, ziołowy, jabłka papierówki, z czasem akcent przenoszony w kierunku czerwonych owoców, dojrzałych – maliny, truskawki, mango, dłużej napowietrzona oddaje pewną ziemistość;

Podniebienie: na starcie bardzo delikatna, przeaksamitna, następnie pieczone jabłka, cynamon, migdały, coraz bardziej czuć drewno, dębinę (czyżby nieco za długo w beczce?)

Finisz: przyprawy, pieprz, przypalone drewno, ziarna kakao i gorzkie migdały.

Kompletnie zaskakująca whisky, jak widać po opisie – zaczynamy od wysokich tonów, cytrusowych, kończymy tonami niskimi, blisko ziemi ;-).

Gordon & MacPhail, to jeden z najstarszych niezależnych bottlerów (1895), prowadzony przez rodzinę Urquhart z Elgin. O ich fantastycznych skarbach w magazynach krążą legendy. W przeciwieństwie do wielu innych bottlerów, kupują destylat od destylarni, który wlewają do własnych beczek. We wrześniu 2015 roku wydali trzecią z serii Generations, do tej pory najstarszą zabutelkowaną whisky single malt Mortlach 75 YO. W 2017 G&M wydali Glen Grant Collection, składającą się z 6 butelek z roczników od 1950 do 1955.. szaleństwo.

Glen Grant we wsparciu G&M uczestniczy w swoistym wyścigu najstarszych whisky, możliwym tylko dla destylatów (i beczek) najwyższej jakości – Macallan, Glenlivet, Mortlach, Dalmore, Glen Grant, tu obecnie rozgrywa się heroiczna walka nestorów.

Glen Grant przechodził przez ręce Seagrams’a, Pernod Ricard, aż w końcu trafił do ..Włochów z Gruppo Campari, którzy zakupiwszy Cinzano, Aperol, SKYY vodka wkroczyli w 2006 na scenę whisky zakupiwszy Glen Grant, a w 2009 amerykańską Wild Turkey. W momencie zakupu przez Campari Glen Grant był czwartym najlepiej sprzedającym się single malt’em na świecie. Obecnie jest na miejscu dziewiątym, ale od 2013 roku notuje stały wzrost. Powrót na miejsce czwarte, jest – wobec bardzo mocnej konkurencji – raczej trudno osiągalne, ale okolice szóstego miejsca, jak najbardziej możliwe w najbliższych kilku latach.

W poprzednim (2017) roku GG przeszła spory lifting, a raczej więcej niż lifting, bo zmieniono logo, zmieniono etykiety i uporządkowano core range. Major’s Reserve operuje w cenach niedościgłych dla nikogo przy takiej jakości, 5-latka rządzi we Włoszech, 10-letnia uznawana jest za jedną z najlepszych podstawowych, oficjalnych wersji wśród signle maltów (i cena), 18-tka ociera się w ostatnich latach o najlepszą whisky wg Whisky Bible Jima Murray’a – 2 miejsce w 2017, 3 miejsce w 2018 roku – i tu również cena świetna dla pełnoletniej whisky . Dodajmy do tego fantastyczne butelkowania od Gordon & MacPhail i mamy przepiękny Speyside skazany na sukces.

A my, mając jeszcze kroplę nieoczywistej Glen Grant 40 YO od Gordon & MacPhail, pospacerujmy w okolicach destylarni Glen Grant.

*wszystkie zdjęcia za wyjątkiem własnych pochodzą ze strony scotchwhisky.com;

*artykuł przy wsparciu scotchwhisky.com, “Vedemecum Whisky” Jarosława Urbana, “Malt Whisky Yearbook” Ingvara Ronde, “Whisky – leksykon smakosza” Davida Wisharta.

 

 

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *