Trzeci raz na festiwalu w Jastrzębiej Górze. Czyste wariactwo, 600 km w jedną stronę, no ale czego się nie robi by ujrzeć nasze morze ;-). Z roku na rok, festiwal ten staje się coraz większy, głośniejszy. Taką ma nieco ludyczno-koktajlową formułę. Doszło kolejne afterparty, doszło więcej stanowisk serwujących drinki (na szczęście na bazie whisky;-), doszło, a bardziej dotarło więcej ludzi. This is Jastrzębia Góra. I to trzeba zaakceptować, jeśli stać nas na ruszenie się ze swoich posad i dotarcie po raz kolejny do JG.

Najważniejsza sprawa, powtarzana, jak mantra przy okazji kolejnych festiwali – ludzie, przyjaciele. Bo szczerze, samo docieranie do nowych whisky, szukanie tych wyjątkowych, być może ocierających się o  nasze Święte Graale, to nie jest jednak wystarczający impuls, by dotrzeć na tego typu festiwal. Ekipa whisky ltd., bo ograniczona odpowiedzialność być musi ;-), z roku na rok – z jednej strony się krystalizuje, z drugiej się rozszerza (i nie jest to paradoks;-). Fantastyczne zebrać się razem w jednym miejscu, mieć wspólne objazdy stanowisk, spotykać się przypadkiem przy innych, tworzyć własne before & after parties. Nie wymienię ich, they know.

Jastrzębia Góra to świetne Masterclass’y. Jak umknął mi Colin Dunn i Diageo, to nie było problemu ze znalezieniem równie wartościowej opcji – Kenny Macdonald’a i Ian MacLeod Distillers (Glengoyne, Tamdhu i Smokehead), ale wiele innych brzmiało równie dobrze.

Uzupełnieniem Masterclass były prelekcje i były one (zresztą jak poprzednio) w cenie biletu. Dotarliśmy na Brendana McCarron‘a z Glenmorangie & Ardbeg oraz na Billego Abbot‘a (Port Askaig & The Elements of Islay). Świetne opowieści przy dramie.

Colina, Kennego, Brendana, Billego i wielu innych tuzów świata whisky, jak Łukasza Dynowiaka, Jarosława Urbana, Dominica Roskrow, Ronnie Routledge, Mateusza Zabiegaja, Janka SokołowskiegoStevena Cameron‘a, Janusza TrendewiczaRajmunda Matuszkiewicza można było spotkać, porozmawiać, wspólnie wypić to coś.

To przepotężne plusy festiwalu. Nie będę roztrząsał tematu słynnych książeczek z darmowymi kuponami, czy były lepsze, czy gorsze niż rok temu, czy są w ogóle potrzebne. Bo wiem, że są dwie totalnie rozbieżne opinie gości i wystawców, i ten element muszą organizatorzy ogarnąć definitywnie. Plus – możliwość wymiany darmowego kuponu na 5 zł zniżki na płatny dram. Ardbeg Day – fajny klimat hipisowski, ale cena ardbeg sour niemal dwa razy większa niż podczas festiwalu? Greedy hippies.

Woda była, woda z nieba, i w morzu. Dobrze.

Najlepsze znalezione, przy których nozdrza się rozszerzają, oczy lekko przymykają, a do kubków smakowych dociera długo oczekiwane. Pamięć przywołuje wspomnienia, nowe domaga się wyjątkowości. Oto, co najlepszego spotkało nas na festiwalu (mające postać whisky;-):

  • Port Askaig 30 Years Old 45,8% – tajemnicą poliszynela jest fakt, że jest to Caol Ila, owocowa słodycz i torf zarazem;

  • The Elements of IslayOc4, Ar8, Lp8 – tablica Mendelejewa dla whisky 😉 – Octomore napełniany w 2010 (6-7-letni), mariaż 3 beczek po bourbonie, 59,1%; Ardbeg, 17 lat  beczkach po bourbonie, 54,3%; Laphroaig z 1998 roku, naście lat w beczkach po maderze (mix 3 beczek), 53,5% – wszystkie niesamowite, ale ostatnia…brak słów;

  • Murray McDavid i naprawdę trafione dla nas nowości polecone przez Rajmunda, jak Ledaig 2001, 17 lat, 59%, leżakowany w beczkach po bourbonie i finiszowany w beczkach po słodkim winie Jurançon, szary, słodki dym (to ja) oraz Young & Old 2011, 50% – blend niby 7 letni, ale w połowie składający się z 30-letniego graina North Brittish, mamy tu wszystko – Islay (Caol Ila), Speyside, Lowland, bourbon, PX, oloroso – bardzo wyjątkowa, acz kompleksowa mieszanka (to Agnieszka);

  • Speyburn 1975, butelkowany w 2012, 55,4% – ukłony dla Łukasza Dynowiaka, bo ta 37-letnia Speyburn po PX od Pedro Domecq aspiruje do whisky festiwalu, a może prostu nią jest..// przy okazji przegląd nowego rangu Old Pulteney bezcenny;
  • Grant’s 12 Years Old, z lat 40-tych (!!) ubiegłego wieku, to po prostu najstarsza whisky, jaką do tej pory próbowałem (nie mówię o czasie spędzonym w beczce) – Szymek i Tomek (u know;-), dzięki chłopakom stwierdziłem, że lata 40-te XX wieku, miały przynajmniej jeden element lepszy niż obecne;
  • Glen Scotia 2008, butelkowana w 2018, 57,8%, peated, finisz po ruby porto, edycja Campbeltown Malts Festival 2018, stoisko M&P – fragment touru z Arturem Brzychcy; to jest ta jego, a moja ukochana Glen Scotia, z twistem torfowym (i porto też tam było) – świetna whisky;
  • BenRiach 21 YO (pierwsza “rzecz” zrobiona przez Rachel Berrie po przejęciu m.in. BenRiach’a przez Brown Forman) oraz klasycznie wyniosła Bunnahabhain 25 YO – diametralnie inne, obie zdecydowanie warte zapamiętania; 

Dni festiwalowych było wiele, dwa, a może i trzy ;-). Aperitiff Glenfiddich Fire & Cane – proszę bardzo, Puffin 21 YO od Stilnovisti – wow, Cardhu 21 na stoisku Domu Whisky – cóż za pozytywne zaskoczenie.

Osobną kategorię stanowiły przekazywane sobie z rąk do rąk rarytasy, jak Benromach 1976(!), butelkowany w 2014, 50-letni Macduff destylowany w 1968 roku, czy 26 i 30-letnie Glenfiddich‘ie…

Sportem ekstremalnym było degustowanie new make’ów. Ekstremalnym w potencjale, bo i new make Glen Moray, i Maker’s Mark okazały się zadziwiająco ułożone. Próbujcie new make’i, bo w nich jest klucz do zrozumienia profilu destylarni.

Wisienką na torcie było degustowanie przyszłych edycji Loży Dżentelmenów. Czekam na Highland Park, to będzie perła. Glen Moray z beczek po bourbonie, czy z beczek po chardonnay? – takie dylematy miał przed sobą, stworzony ad hoc, panel degustatorów ;-). Wyniku nie zdradzę.

Jastrzębia Góra to festiwal wytrzymałościowy. Niełatwy. Na szczęście zawsze można ukoić duszę bezkresem morza i szumem fal. I potem wrócić do rodziny CS, która przeradza się czasem w rodzinę #caskstrangerthings ;-). I wrócić niechybnie za rok.

wszystkie zdjęcia należą do e-whisky.pl, za wyjątkiem zdjęcia Speyburn (Piotr Jerzemowski – Whisky Hooligans) i zdjęcia Macduff (Szymon Witkowski – Whisky Team)

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *