Kilka miesięcy temu miałem niekłamaną przyjemność i zabawę, gdy degustując i opisując 3 bottlingi Loży Dżentelmenów – Glen Scotia, Inchmurrin i Benromach – odwoływałem się do filmów z przeszłości. Zabawa aromatami, smakami, zabawa językiem i pamięcią.

Gdy tym razem stanęły przede mną dwa ostatnie bottlingi tej samej Loży Dżentelmenów, czyli Craigellachie 2007 10 YO SC 52,1% oraz Tobermory 1995 22 YO SC 51,6%, myślałem, że może i wrócę do filmowych skojarzeń: “zagraj to jeszcze raz Sam”..;-).

Whisky, a już tym bardziej dobra whisky, sama podpowiada nam skojarzenia i zamiast filmów od razu zostałem pchnięty w kierunku muzyki soul. Kobiecej muzyki soul. Obydwie whisky są z beczek po sherry i mimo istotnych różnic, mają kilka punktów stycznych, można powiedzieć wspólnych nutek ;-). Ale rytm mają nieco inny. Kto inny może poprowadzić za rękę, jak nie królowa soul’u Erykah Badu. Panie i Panowie:

Craigellachie 2007 10 Years Old Single Cask 52,1% (Erykah Badu “On & on”).

W nosie czuć moc, migdałowo, marcepanowo, dochodzą dojrzałe owoce, brzoskwinia, mango, owoce kandyzowane, z czasem nuty toffee, Werther’s Original.

Na podniebieniu moc ustępuje fali orzechowej, leszczyna, grube kawałki gorzkiej czekolady z orzechami, czekoladowe brownie, nieśmiało przebijają się nuty owocowe, ale nieśmiało.

Finisz stosunkowo krótki, przechodzi z języka do tylnych części podniebienia, gorzka czekolada przemienia się w mleczną, deserową.

To whisky na ciężki dzień, na późną popołudniową przerwę, gdy jeszcze mamy jednak sporo do zrobienia 😉

“The world keeps turning, oh what a day, what a day… on and on and on…”

Tobermory 1995 22 Years Old Single Cask 51,6% (Erykah Badu “Orange Moon”).

W nosie bardzo delikatna, lekka dębina, trochę kwiatów, trochę owoców, jabłka, kropla cytryny, tak mogą pachnieć perfumy.

Na podniebieniu w dalszym ciągu delikatna, leniwa, rozpływa się po języku, mleczne brownie z niewielką ilością wiśni, Ferrero Rocher, łagodne przyprawy korzenne, śladowa ilość cynamonu. Tu nie ma żadnej fałszywej nuty.

Finisz przepięknie długi, nienachalny, ziarenka kawy, najlepsze cappuccino.

Nalej mi jeszcze.

To leniwa whisky, na ciepły letni wieczór.

“I’m an orange moon, reflecting the light of the sun, how good it is, how good it is….”

wszystkie zdjęcia należą do e-whisky.pl

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *