Trzy wymiary – odpowiednia whisky, z odpowiednimi ludźmi, odpowiedni na wszystko czas. W naszych dotychczasowych festiwalach whisky ta triada, miała zawsze jakiś słabszy punkt.

Whisky przeważnie się broniła. Przy okazji kolejnych festiwali można było znaleźć te nowe, te inne, te poszukiwane na dany moment whiskowego wtajemniczenia.

Ludzie to temat rzeka albo bardziej kula śniegowa, która rośnie i staje się coraz bardziej zwarta. Każdy z nas zaczynał swoją drogę po festiwalach, degustacjach samotnie, w parze. Te wolne elektrony zaczęły się stykać, czasem iskrzyło, czasem bardziej. Teraz tworzymy tę zwariowaną rodzinę whiskowych pasjonatów, których łączy już często nie tylko ten temat przewodni, dzięki któremu się poznaliśmy. #rodzinaCS

Czas, a bardziej jego brak. To był zawsze najsłabszy punkt festiwali whisky, w zasadzie na każdym z nich ten zaginiony czas był poszukiwany. Z różnych względów.

Podczas Whisky Team & Friends – pierwsze święto whisky na Dolnym Śląsku, które odbyło się w Trzebnicy, w restauracji Česka Beseda, 8 września, ta wspomniana triada: whisky-ludzie-czas była monolitem.

#1 Whisky – z racji ograniczonej przestrzeni było miejsca na kilka stoisk, ale za to jakich.

Whisky Team, czyli autorzy zamieszania – Tomasz Razik i Szymon Witkowski, zastawili stół swoimi najlepszymi specjałami. Czego tam nie było – od oficjalnych, limitowanych Ardbegów i Octomorów, przez przegląd niezależnych bottlerów, starych blendów, po niemal zagrożone wymarciem japońskie whisky. Stoisko Whisky Team, wspierane Tomem Gebardem i Tomkiem Kozakiem (kozak whisky blog), stanowiło bazę, lotniskowiec tego festiwalu. Zawsze było warto tam wylądować, by spróbować m.in. single grain Invergordon 24 YO 48,2% z beczek po PX(!) (cóż ta zbożówka wyprawia), czy młodziutką Bunnahabhain Peated 4 YO 59,2% (koniecznie zakupić) – obydwie butelkowane przez Creative Whisky Co. dla The Good Spirits Co. – obydwie od Toma. Także Longrow 14 YO 57,8% (od Michała Majchrzaka – Mike & Malts) w 100% z beczek po sherry oloroso przypomniał mi, że kombinacja torfu i sherry w najlepszym wydaniu, to whiskowa zatoka wyrafinowanej przyjemności. A, i Edradour 2006, 9-latka w CS 59,8%, od niezależnego van Wees, z beczek po sherry pokazała, czym jest złożoność w whisky.

Po sąsiedzku stacjonował William Grant (z synem Mateuszem Nowackim i córką Sarą Hamadyk ;-). Rarytasy od Glenffidicha (Winter Storm, Glenffidich Excellence 18 YO, Glenffiddich 2001 w CS w całości z beczek po sherry 61,5%!), The Balvenie (m.in. The Balvenie 16 YO Triple Cask), cały nowy range Grant’s (Szymon!) i Tullamore Dew – kto chciał się uczyć, miał dostępne podręczniki..;-).

Stoisko Loży Dżentelmenów to edycje od dziewiczego BenRiach, po najnowszy Craigellachie 10 YO, refill sherry, 52,1%. W nosie cytrusy, ale i nuty cięższe, nawet piżmowe; w smaku gorzka czekolada, migdały, orzeszki ziemne, ale i znów, coś “niepokojącego”, mięsnego. Taka bardziej muskularna Glen Scotia od Loży (to komplement:-).

Na zewnątrz Českiej Besedy rozciągała się strefa chill – live music, barber Tonsor dla potrzebujących, miejsca na konsumpcję specjałów kuchni czeskiej, kąciki wytrawnych i początkujących wielbicieli cygar i amerykański przylądek Bulleit z Bartkiem Ziembaczewskim i Piotrkiem Szreniawskim, orzeźwiającym ponczem i frapującym Bulleit’em 10 YO.

Ale, ale, polska, coraz dojrzalsza, wkrótce zinstytucjonalizowana, Wolf Distillery z Michałem Płuciszem i wspierającym go Dariuszem, pokazała bardzo szeroki asortyment własnych win, brandy i rzecz jasna whisky. Czas (o tym wkrótce) pozwolił na poważniejsze zapoznanie się z filozofią Michała, podejściem do produktu, smaku, konsumenta – inspirujące. Nie mogłem pominąć Wolf Smoky new make z przepotężnym aromatem dymu, wędzarni, oscypka, ale i zaskakującej słodyczy. Nieoczekiwanie fantastyczna okazała się próbka CS 56,% – ponad trzyletnie dojrzewanie, początkowo w świeżej, wędzonej beczce, następnie 9 miesięcy (oficjalne rozlanie będzie w październiku) w beczce po winie porzeczkowym. Jest to terroir w najczystszym wydaniu, ostrość, ‘dymność’ Wolfa, skonfrontowana z kwaśną, soczystą porzeczką. Czas jest korzyścią.

I Masterclassy, które były w cenie biletu. Czas…tak o tym za chwilę, pozwolił na uczestnictwo we wszystkich czterech MC, które dane były do dyspozycji gościom Whisky Team & Friends.

Na pierwszy ogień poszedł profesjonalny i zdystansowany Jenusz Trendewicz. Brand Ambassador Beam Suntory, tym razem przybliżał szkocką Auchentoshan, poprzez niuanse zabawy sensorycznej. Rewelacja. Pięć różnych whisky – Auchentoshan Classic, Valinch 57,2%, 12 YO, Three Woood i Blood Oak. Wąchając wszystko, co nas otacza, tworzymy własną pamięć zapachową. “Idźcie i wąchajcie”. Ewangelia pachnidła, ewangelia whisky.

Warsztaty blendingu, prowadzone przez Szymona Załęckiego (Simon says Whisky) i Piotra Kujawiaka, to świetna i pouczająca zabawa regionami, smakami, kompozycjami. Mając do dyspozycji 12 -letnie Glenkichnie, Cardhu, Royal Lochnagar, Caol Ila, uczestnicy, jak na zajęciach z chemii, komponowali własne, wyjątkowe blendy. Nic nie wybuchło, a było kreatywnie.

Ginger Sara Hamadyk przedstawiała irlandzką whiskey Tullamore Dew, będącą w dobrych rękach WGS – Original, Carribean Rum Cask Finish oraz Single Malt 14 YO. Stricte irlandzkie pot still whiskey, korelowane z malt whiskey, pszenicą, beczkami po rumie, cydrze (to już na stoisku) – Irlandia korzysta z dziedzictwa, ale jest bardzo (bardziej niż Szkocja – regulacje) otwarta na nowe.

Brown Forman i stosunkowo świeżo nabyte od Billego Walker’a destylarnie BenRiach, GlenDronach i Glanglassaugh, przybliżał Adam Frankowski. BenRiach 10 YO, BenRiach Curiositas Peated Malt 10YO, Glenglassaugh Evolution (#umyta panda) oraz GlenDronach 18 YO Allardice (#dolina jeży) 😉 –  wszechstronna, bogata, istotna. “Na deser” to, co pręgowane tygrysy zdecydowanie lubią poznawać, czyli new make BenRiach classic 68,5% i BR peated 67,5%. Ponoć droga Billego Walker’a ma być kontynuowana. Oby.

Spontanicznym zwieńczeniem Masterclass był “stand up” Darka, którego wspierał Simon. Fantastyczna opowieść o tym, czym naprawdę mogą być cygara, pełna wiedzy, pasji i bezpretensjonalnego humoru.

997630343753155-record

#2 Ludzie  desant pasjonatów whisky, którzy – jak wspominałem – zaczynali indywidualnie, z przyczajenia ;-), którzy podczas kolejnych festiwali i degustacji, zaczęli wymieniać uśmiechy, spostrzeżenia, dramy, uściski. Tutaj mieliśmy swoje święto. Oczywiście nie wszyscy się pojawili, ale najlepsze, że wszyscy wiedzieli, kogo nie było i dlaczego. Jak w rodzinie. Praktycznie wszystkich wymieniłem przy okazji delikatnego omawiania whisky, ale wspomnieć muszę o reprezentacji Boat City Whisky Club, którzy dotarli ze swoimi nosami i uśmiechami do Trzebnicy. Kto jeszcze nie był na comiesięcznej degustacji BCWC – pozycja obowiązkowa. A, i oczywiście nasz towarzysz Tomasz Maćkowiak (Whisky My Life). Whisky Team & Friends – bo mimo, że głównymi gospodarzami byli Szymek i Tomek, to tak naprawdę byliśmy nimi wszyscy obecni.

#3 Czas – tym razem go nie brakło, był pod dostatkiem, pełen luz, swingowanie od stoiska do stoiska i okupowanie wybranego, czas na wszystkie Masterclass, jedzenie by mieć siłę, poncz Bulleit’a dla ochłody, dyskusje i śmiechy. Jak mówił Szymek, wskazując na nowy range Grant’sów  – “jedyny festiwal, gdzie goście sami sobie nalewają whisky”. Afterparty dla chętnych. Gospodarze czasu.

Nie będzie podsumowania, bo wszystko powyżej jest sednem i podsumowaniem samym w sobie. Festiwal Whisky Team & Friends, czyli święto whisky 3D przeszedł do historii. Jestem przekonany, że za rok odkryjemy czwarty wymiar.

*wszystkie zdjęcia należą do e-whisky.pl

#umyta panda #dolina jeży 😉

#rodzinaCS

 

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *