(Powoli) dochodzę do wniosku, że festiwale whisky trzeba przeżywać i na nich po prostu być, a nie je obszernie opisywać. Każdy z nas ma inny poziom zaznajomienia ze światem whisky, czy to w materii ludzkiej, czy czysto płynnej, różny nastrój dnia, inne elementy festiwalu mają dla nas większe, a inne mniejsze znaczenie. Ja czułem się na 4. edycji Whisky & Friends, jak u siebie, mimo iż był to mój pierwszy raz (na tej imprezie) 😉 i nie ma wyjścia – muszę, bo chcę – zakreślić najmocniejsze DLA MNIE punkty festiwalu.

4. edycja, jak wspomniałem. Produkty z portfolio M&P Alkohole i Wina Świata, ale i friends, jak Diageo, Pernod Ricard, Brown-Forman, czy Moët Hennesy. Whisky rzecz jasna, ale i rumy, koniaki, armaniaki i brandy, sherry, porto i madery, calvadosy, grappy, giny i wódki, nalewki, miody.. i znacznie więcej. Kto to ogarnie? Nikt. Mimo iż byłem na festiwalu od południa do końca (czyli godziny 21), moja lista próbowanych trunków jest średnio gęsta, a i tak nie wypłynąłem z zatoki na pełne oferowane morze. Doświadczenie uspakaja. Tak właśnie (zawsze) jest. W pogoni za uciekającym czasem ;-).

Wszystko przez Friends i nie będę WAS wszystkich (mordeczki) wymieniał, bo przecież się spotkamy za chwilę. Naspotykane właśnie, przegadane, prześmiane. Bardzo dobra whisky doceniona, ale i zrzucana z pomników, bo jest ona po to, by być dla nas, nie my dla niej.

Nie będę kompletnie się czepiał strony technicznej. Trochę ciepło, poszukiwania wody, gradobicie ;-). Było bardzo dobrze.

Ok i whisky, bo epizod z Jamaican rum Hampden o smaku lakierobejcy uważam za.. epizod. Być może ma to COŚ, ale jak ma zachwycać, jak nie zachwyca.

Dwa stoiska uważam za najmocniejsze punkty festiwalu: GlenAllachie pod sztandarem Billego Walker‘a i Diageo ze stemplem Diageo Special Releases (i nie tylko).

GlenAllachie. Powiem Wam o tym jak 10-letnia w CS-ie (54,8%), przewyższa o głowę 12-letnią (w równie słusznych 46%). Mogę też wspomnieć, że jeśli macie moc zakupu lub okazję spróbowania kosmicznie dobrych jakościowo Single Cask’ów z pierwszych wiosennych’2018 wypustów Billego Walker’a, czyli GlenAllachie 1978 39 YO (Sherry butt) 55,9% i z tych letnich’2018, czyli GlenAllachie 1989 29 YO (Sherry butt) 58,1% oraz GlenAllachie 2006 12 YO (PX puncheon) 61,4% – to nie miejcie żadnych wątpliwości. Żadnych.

Diageo z wielowymiarowymi edycjami z Diageo Special Releases z różnych lat, jak  perfekcyjny NAS Clynelish 56,1% (DSR 2015), delikatna, acz wyrazista Dalwhinnie 25 YO dest. 1989 48,8% (DSR 2015) i otwieracz wieczornych oczu 😉 Glen Elgin 18 YO, dest. 1998 54,8% (DSR 2017). Możliwość spróbowania przebogatego Talisker‘a 30 YO but. 2016 45,8% – bezcenne. I podstawy – bo zawsze warto wrócić do Lagavulina 16-tki, czyż nie? Trzeba mieć też gest, by odpuścić Brorę ;-).

Springbank, czyli perła w koronie i najnowsze kreacje jak soczysty Springbank 9 YO 57,7% Local BarleySpringbank 12 YO CS 54,8% oraz piękny Longrow Red Pinot Noir 11 YO 53,1%. Campbeltown rulez.

Warto wrócić pamięcią do standing degustation Glenmorangie Allta, najnowszej drożdżowej wariacji z Private Edition, przedostatniej Aberlour A’Bunadh Batch No. 62 59,9%, kolejnej nowości Bunnahabhain Toiteach Dhà 46,3%Deanston 2008 9 YO Bordeaux Red Wine oraz prywatnej degustacji Cragganmore 16 YO 60,5% 37.44 (SMWS) i… piw Kot w Worku

…i tylko masterclass’ów mi żal…

Widzimy się wkrótce.

wszystkie zdjęcia należą do e-whisky.pl

 

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *