Silesian Whisky Fest się odbył. Jest nową, bardzo charakterystyczną gwiazdą na naszym lokalnym whiskowym nieboskłonie.

Dzień po festiwalu w ramach otwarcia szerzej oczu, pospacerowaliśmy ulicą Warszawską w kierunku bardzo specyficznego katowickiego Rynku. Świeciło świeże, wiosenne słońce. Co rusz skręcaliśmy w boczne uliczki, natrafiając na perły architektury, zniszczone i odnowione, krzyczące murale. Mijaliśmy sklepy, kramiki, niedzielne ogródki restauracyjne powoli budziły się do życia. Na wystawie jednej z księgarni natknęliśmy się na znaną książeczkę “Mały Princ” Antoine De Saint-Exupéry, czyli “Małego Księcia”. Te różnice.

Silesian Whisky Fest jest inny. Śląska gościnność, rubaszność, przemysłowe dziedzictwo, którym przechodzonym wzdłuż i wszerz przykładem była Fabryka Porcelany Katowice, lokalizacja festiwalu. Tego typu wnętrza dużo lepiej pasują do festiwali whisky, niż hotelowe lobby. Narzucają innych wystawców, inną atmosferę, także i innych gości.

Od soboty rano, po informacjach na internetowych forach, było wiadomo, że na Śląsk nadciągają wszyscy, którzy kochają whisky, jej nieobliczalność. Mali Książęta, którzy na rysunku przedstawiającego węża trawiącego słonia, widzą coś więcej niż zwykły kapelusz..;-)

Wystawcy festiwalowi to mieszanka dużych graczy, jak Brown-Forman, Pernod Ricard, Beam Suntory, MV-Polska, LVMH na stoisku Domu Whisky, lokalnych dystrybutorów, jak Pinot, AN.KA Wines, The Bar, niezależnych Murray McDavid (Dom Whisky), specjalistycznych sklepów i kolekcjonerów, jak bestwhiskymarket.com i Scotland Yard, Świat Whisky Poznań, Whisky & Spirit House, Dom Wina, po stoisko smacznie reklamujące Whisky Day Cracow, Lożę Dżentelmenów Artura Brzychy & Co. z własnym, jakże już szerokim portfolio i rzecz jasna pasjonatów, poszukiwaczy białych kruków Whisky Team (ostatni są pierwszymi).

Każdy z przybyłych na Silesian Whisky Fest ma inne doświadczenia i cele, preferencje, a nawet sympatie, stąd droga każdego z nas po stoiskach rozsianych na terenie Fabryki Porcelany była niepowtarzalna i nie ma dwóch takich samych.

Po niedźwiedzich uściskach z autorem śląskiego zamieszania, Szymonem Załęckim, skierowaliśmy się po dwie pozycje, które były na bardzo krótkiej liście “must taste” (reszta zawsze jest niespodzianką) – Auchroisk 2010 7YO 59,9%, czyli Spring, finiszowana w beczkach po sherry Oloroso, ze słynnej już serii “Cztery Pory Roku…” by bestwhiskymarket.com oraz Glen Moray 2004 15 YO 52,8%, finiszowana po Chardonnay od Loży Dżentelmenów. Nie będę tu sączył notek smakowych – wystarczy powiedzieć, że zaczęliśmy od poziomu premium (i tak zawsze powinno być!).

Stoisko Loży Dżentelmenów miało najszerszą, jak do tej pory reprezentację swoich botllingów, nowości Old Barrey w dwóch odsłonach (destylaty z Czech i Słowacji), a nawet jako bonus.. Starkę 40 YO.

Bestwhiskymarket.com to z kolei pionierzy wprowadzania na polski rynek niezależnych bottlerów, czy edycji destylowanych przed rokiem urodzenia niemal każdego z gości festiwalu i mogliśmy wszyscy przenieść się już w nieco zakurzone, ale jakże smakowite czasy…Strathisla 15 YO od Gordon&MacPhail.

Stoisko Whisky Team, dla wielu uczestników planeta Ziemia, na którą zawsze można wrócić. Po zimowym niebycie Tomasz Razik i Szymon Witkowski zebrali kolejne perły do swojej kolekcji, którymi bezpretensjonalnie dzielili się z oblegającymi ich stoisko. Wsparci Mateuszem i Tomem, który tradycyjnie przemycał tematy Antypodów, nadawali ton festiwalowi. Wspomnę Bowmore 21 YO 52,9% od Dramfool, Glenmorangie 1989 Grand Vintage, Glenallachie 10 YO 54,2% z serii Stone Circle oraz australijską, kosmicznie dobrą Starward 10th Anniversary, mieszankę z 8 różnych beczek..delicje…

a słynną 4-letnią Bunnahabhain mam w domu i zaraz ją sobie przypomnę ;-).

The Bar, prowadzony przez Mikołaja Rzeźnika i najnowsza “rzecz” Glengoyne – The Legacy Series Chapter One 2019..

Z tuzów branży wyróżniało się stoisko Brown-Forman. Adam Frankowski bezwzględnie wskazywał edycje, które trzeba było spróbować i zdecydowanie broniły się one jakością – BenRiach Peated 2007 10 YO 57,1%, Glenglassaugh Octaves Classic Batch 2, niezłomny GlenDronach Revival 15 YO i kilka innych..;-).

Wisienką na śląskim torcie była prezentacja nowego niezależnego na naszej rodzimej scenie – The Finest Malts – Markusa Bomby, właściciela Scotland Yard, współgospodarza festiwalu – Secret Speyside 1994 24 YO 49,3%, Caol Ila 2007 11 YO 53,2% oraz single grain Invergordon 1972 46 YO 49,3% – rzadko mam okazję próbować whisky starszą od siebie samego, za rzadko ;-)…gratulacje i powodzenia.

Stoisk, jak planet, było znacznie więcej; niemal na każdym zamieniliśmy słowo, wymieniliśmy uścisk, albo spróbowaliśmy drama. Pewnie pisałbym o Glenmorangie Allta, asortymencie Auchentoshan (ach te kubki;-), czy Glenlivet, ale jak wspomniałem – nie ma dwóch identycznych dróg przez festiwal, a już na pewno nie przez festiwal whisky ;-).

Kto chciał się bardziej relaksować – miał taką możliwość – drinki Bulleit’a, browar rzemieślniczy Hajer, czy te z obiegu alternatywnego – Z innej beczki, cygara, pokrzepienie oliwą Cazorla. Ktoś chciał się uczyć miał szeroki wybór Masterclass. My wybraliśmy celnie Murray McDavid by Rajmund Matuszkiewicz, ale o tym na pewno szerzej w następnych wspomnieniach.

Mały Książę, jak dotarł na planetę Geografa, wspomniał o swej róży, ale Geograf przerwał mu, że nie zajmuje się tak efemerycznymi zjawiskami. Mały Książę poprosił o wyjaśnienie tego określenia. Geograf wytłumaczył, że „efemeryczny” znaczy „zagrożony rychłym zniknięciem”. Na Silesian Whisky Fest uśmierciliśmy wiele, wydawałoby się, nieśmiertelnych dramów, przekłuliśmy kilka nadętych balonów, bo takie rodzinne festiwale są idealnym do tego miejscem, rozpoczynaliśmy rozmowy, które nie kończyliśmy puentą.

Na szczęście będą kolejne spotkania, będzie kolejny festiwal w Katowicach.

Dzięki „zwykły śląski Szaraczku, który kocha whisky”. Szymon wie, o kogo chodzi;-).

Pictorial

wszystkie zdjęcia należą do e-whisky.pl

 

 

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *