Na imprezę o takiej skali jeden dzień to zdecydowanie za mało. Jeden dzień, hm 6 godzin. Za mało. Ale wystarczyć musiało. To było jak zbieranie poziomek na obfitym polu poziomek.. i do tego każda inna ;-)..

Do Whisky Live Warsaw mam sentyment szczególny – to impreza, od której zacząłem w 2015 swoją drogę do i przez whisky. Tego się nie zapomina.

2019 – najważniejsze – lokalizacja – dla mnie nowa, bo nie byłem rok temu – Centrum Praskie Koneser, na terenie dawnej Warszawskiej Wytwórni Wódek “Koneser” – WLW wyszło z hotelowych lobby w industrialny klimat. I bardzo dobrze, że wyszło.

Wystawców przybywa z roku na rok. Gin’ów jest niemal tyle samo, co whisky. Jest też dużo więcej przyjaciół. I jak to bywa właśnie ostatnio – przegadany festiwal.;-). I może (też) o to w tej karuzeli chodzi.

Wielu wystawców, znajomych mi wystawców, patrząc na pędzący czas – mijałem. Tam, gdzie chciałem dotrzeć – dotarłem.

W kategorii NEW NEW:

  • SAKE MARUTA, a tam …BALCONES, weteran (już) nowej fali amerykańskich rzemieślniczych destylarni whisky – Texas Rye 100 Proof, Texas Single Malt Whisky Classic Edition, czy legenda Baby Blue Corn Whisky – bardzo wysoki poziom każdej; zrobiłem także przegląd blendów Kaiyō Japanese Mizunara Oak, w której prym wiodła wersja Cask Strenght (rzecz jasna); #Bartek;-)
  • BIMBER DISTILLERY – próbki do mnie docierały, docierały i nie dotarły, zatem smak tej “polskiej” destylarni, bo założonej w Londynie w 2015 roku przez Dariusza Płażewskiego, koniecznie musiałem poznać na WLW – Re-charred Oak Casks i Ex-Sherry, to bardzo młode jaskółki, bardzo świetlanej przyszłości, te 3-4 latki potrafią oszukać niejednego “znawcę”;

W kategorii SPACER WŚRÓD PRZYJACIÓŁ:

  • LOŻA DŻENTELMENÓW, gdzie rzutem na taśmę wpadły Glen Elgin 2008 but. 2019 10 YO i Linkwood 2007 but. 2019 12 YO – jeśli muszę, to głos za Linkwood, czyli Koval zrobił robotę;
  • BESTWHISKYMARKET.COM – po serii “Four Seasons” wkroczył “Zodiak” – przedostatnia z serii Ardmore 1998 20 YO oraz najnowsza Burnside 1996 22 YO (Balvenie + kropla Glenfiddich), trzymają bardzo wysoki poziom obydwu serii; no i ten szalony White Horse z lat 70-tych, max do połowy lat 80-tych, sztuka starego blendowania, pycha;
  • MURRAY MCDAVIDLedaig 2001 18 YO finiszowany w beczkach po winie Jurançon, Ledaig i wino, to musiało zadziałać;
  • COMPASS BOX – i fantastyczne spotkanie z dobrą znajomą Céline i “wynalazkiem” Johna Glassa – Affinity, czyli wybornej jakości blend skojarzony z calvados’em – zatem nie whisky, a “spirit drink”, ale ostatecznie jakże przepysznie szarlotkowa whisky;
  • SCOTLAND YARD – i nowość u Markusa – Sansibar Whisky – Caol Ila 2008 but. 2018, od pięknej etykiety, do równie bogatego wnętrza;

W kategorii WPADŁO do KOSZYKA MIMOCHODEM (i bardzo dobrze, że wpadło) – Bruichladdich Black Art 07.1 1994 25 YO (wiadomo skąd) i stand-up’owa degustacja Lochindaal 43 10 YO (też z destylarni Bruichladdich), anCnoc 16 YO Cask Strenght 125th Anniversary, Bruichladdich 2005 but. 2019 13 YO (TTOW) oraz hm kilka innych..;-)

W kategorii NIE MOGĘ O TYM MÓWIĆ:

  • DIAGEO – nie mogę o tym mówić 😉

Mało? Też tak uważam;-). Do zobaczenia za rok.

wszystkie zdjęcia należą do e-whisky.p

#Tomek R. – to był WEEKEND;-)

 

 

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *