Cześć Agnieszka, słyszałem, że próbowałaś słynną już (przed premierą) whisky – Bruichladdich Micro Provenance Series, butelkowaną specjalnie dla Domu Whisky. Prawda to;-)?

– Tak, przecież byłam z Tobą Andrzej..😉

– No jakoś musiałem zagaić..😉 – i jakie, moja droga, masz odczucia?
– Bardzo pozytywne. Zacznę od tego, że nie byłam świadoma całego „szumu” na jej temat, więc podeszłam do niej, jak do każdej whisky, nowej whisky. Sama etykieta dużo powiedziała.
– A Ty lubisz wina..😉. I jak Ci pachniała ta whisky po beczkach „merlotowych”?
– Owocowo-wytrawna, dżem z ciemnych owoców, jeżynowy, czarna porzeczka.
– Tak, nos jest piękny, dla mnie zdecydowanie bardziej słodki, niż wytrwany, praktycznie nie można nie zgadnąć, że to whisky z beczek po czerwonym winie. Jak dalej?
– Na języku nadal czuć ta słodycz, jest też pikantnie..
– Bo to 63,9%..😉
– Serio? Nie, ta pikantność nie jest alkoholowa.
– Ja tam czułem wyraźnie fajny deser jajeczny, taki crème brulee.
– Albo to, co właśnie jedliśmy w Peruwianie – Suspiro De Limena, krem ze słodkiego mleczka i jajek, zaparzana beza limonkowa..
– Marynowane mango, ananas – powinni to zestawiać. No i jak tam, proszę Pani, z finiszem?
– Satysfakcjonujący;-)
– No i na tym zakończmy;-). A cały ten „szum” facebookowy?
– Szum, jaki szum, zaledwie lekki wiaterek.

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *