Sherry bombAberlour A’bunadh. To skojarzenie, jak najbardziej prawidłowe i chyba najszybsze. Oczywiście są sherry bomby Glenfarclas’a, Glendronach’a, Tamdhu, Glengoyne i innych (w Macallan‘y wierzą tylko ci, którzy i tak ich nie próbowali), ale to A’bunadh, czyli po gaelicku „the original” jest najpełniej sklejone z określeniem sherry bomb. Sklejone słodkością czerwonych, najbardziej dojrzałych owoców.

Sherry bomb to nie jest kategoria whisky. Próżno jej szukać w definicjach wyznaczanych przez Scotch Whisky Association, czy inne krajowe regulacje. Jest to whisky, która dojrzewała całkowicie lub przez znaczną większość czasu w beczkach po sherry lub w znacznej przewadze beczek po sherry. Przeważnie first fill. Sherry bomby zgodnie z nazwą to bomby, więc zazwyczaj są w CSie (Cask Strength) lub przy większej serii w Batch Strength, lub przynajmniej o nieco wyższej niż przeciętna mocy, bo wyższy alkohol najlepiej przenosi prawdziwe bomby z kieliszka na kubki smakowe. Sherrowy nalot dywanowy.

Whisky to zapachy, smaki, intrygujące lub całkiem proste etykiety, ale również historie. A’bunadh też ma swój mit założycielski. Podczas rozbudowy destylarni w 1973 roku, kiedy do dwóch istniejących alembików dodano bliźniacze pary, za starą tabliczką znamionową, pracownicy odkryli przesyłkę z przeszłości – butelkę Aberlour 1898, zawiniętą w gazetę z tego samego roku, informującą o pożarze w destylarni. Spragnieni robotnicy otworzyli znalezisko sprzed 75 lat i opróżnili znaczną część dosyć wartościowej zawartości. Co pozostało w butelce, zostało przekazane do laboratorium do analizy w Keith. Analiza wykazała, że whisky ta była mieszanką różnych roczników, leżakowana w europejskim dębie i zabutelkowana z mocą beczki. Abelour A’bunadh jest próbą odwzorowania tego stylu. Koniec mitu. Bo na pierwszy A’bunadh trzeba było czekać aż 24 lata od tego cudownego znaleziska;-). Zatem tak naprawdę nie wiadomo, czy wykreowana pod koniec lat 90-tych sherry bomba o mocy beczek, z których została stworzona, po prostu sięgnęła do tego mitu, bo jak wspomniałem whisky to również historie, czy rzeczywiście pomysł na taką whisky kiełkował powoli, owe dwadzieścia kilka lat, a wiemy że whisky to też czas;-) i może został włożony do najciemniejszego kąta dolnej szuflady, i dopiero właśnie przy kiełkującym popycie na whisky single malt, został z niej wyciągnięty i ubrany w odpowiednie historyczne szaty. Tego dzisiaj już nie dojdziemy.

A’bunadh to na ten moment (1.11.2021,) – 70 batch’e. Tempo od 1997 było spokojne, po 1-2 wydania rocznie. Od 2008, kiedy już było wiadomo, że moda na whisky single malt, to nie paradoksalny efekt upadku Lehman Brothers, tylko trwały i rosnący trend, liczba wydań zaczęła sięgać do nawet sześciu rocznie. Ostatnio ta fala się uspokoiła, ale nie będę z tego faktu wyciągał zbyt daleko idących wniosków;-). Może to tylko efekt dojrzałości serii i powrót do słusznej drogi przedkładającej jakość nad ilość.

Próbowałem raptem trzech wydań,: 53, 57 i 62. Ta najwcześniejsza z nich spała przez ponad 5 lat w najładniejszej szklanej fiolce, jakie moje whiskowe sampelki gościły. Z prawdziwym małym korkiem. Na szczęście nie utleniła się.

Na stole: ABERLOUR A’BUNADH BATCH 53 59,7%

Nos: uderzenie czerwonymi owocami, maliny, dojrzałe brzoskwinie, truskawki, aż po gorącą marmoladę malinową, z czasem i powietrzem więcej zielonych owoców, zielone jabłka, mydło zielone jabłuszko, aż po mentol i rozpuszczalnik, nieoczekiwanie także waniliowy krem budyniowy;

Podniebienie: rozgrzewające powidła śliwkowe lub wiśnie w czekoladzie, migdały, skórka pomarańczowa, kandyzowana, zatem elementy goryczkowe, przykurzona skóra; z dodatkiem wody wycięta zostaje goryczka, pojawia się bułka drożdżowa z owocami i kruszonką;

Finisz: pozostajemy ze zdecydowanie czekoladowym smakiem, musem czekoladowym z bitą śmietaną, posypaną kakao;

Na ucho: bez owijania w bele bawełny jest to sherry bomba, rozbrojona przez wodę staje się jeszcze bardziej intrygująca;

Ocena****

Aberlour A’bunadh nie zawodzi, jeśli szukamy tego, czego się oczekuje od sherry bomby. Jako, że liczba nowych wydań nieco zwalnia, więc jest szansa na złapanie się na ten pociąg i próbowanie w międzyczasie wydań starszych. Pojawiła się także jaśniejsza siostra Aberlour A’bunadh Alba, leżakowana w beczkach po bourbonie, do tej pory w 4 odsłonach, ale to już inna, bledsza historia.

wszystkie zdjęcia za wyjątkiem własnych pochodzą ze strony aberlour.com

 

 

 

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *